Bieganie – jak ubrać się na trening jesienią. Podpowiadamy

Bieganie to dyscyplina sportowa, którą możesz trenować o każdej porze roku. Nie ważne czy jest gorąco, czy też zimno, prawdziwych weteranów biegowych nie wystarczy żadna pogoda. Najlepiej trenuje się kiedy na dworzu jest przyjemna, rześka pogoda. Gorzej jest kiedy żar leje z nieba, pada deszcze lub jest zimno. Nadchodzi jesień, pora deszczowa i chłodna. Na każdy trening należy się odpowiednio ubrać w zależności od pogody, jaka panuje na zewnątrz. Jak dostosować odzież na trening jesienią w plenerze? Odpowiedź na to pytanie znajdziesz w tym artykule. Przeczytaj! 

Odzież na trening jesienią – wybierz odpowiedni materiał

W okresie jesiennym, tak jak w każdym innym, ważne jest, aby wybrać odpowiednią tkaninę ubrań, w których trenujesz. W porze jesiennej powinieneś unikać tekstyliów bawełnianych. Dlaczego? Bawełna szybko pochłania wilgoć i pot. Dlatego też nie chroni ani z zewnątrz, ani z wewnątrz. Materiał szybko robi się mokry, przykleja się do ciała, przez co jest niewygodny i wychładza nam organizm. Przez to może doprowadzić do osłabienia naszego ciała, a później niechcianej choroby. W takim okresie najlepiej wybrać odzież na trening jesienią, która przepuszcza powietrze i zapewniają dobrą wentylację. Najlepiej w tym przypadku sprawdzą się tkaniny wykonane z włókien syntetycznych. Wiele sklepów oferuje wykonane z tego materiału ubrania np. Nike, Zina czy Gildan (zobacz asortyment tej marki na https://abccotton.pl/102-odziez-gildan). Bluzy, koszulki oraz spodnie powinny spełniać nasze oczekiwania. Do wyboru jest także odzież reklamowa gildan, która będzie stworzona zgodnie z Twoimi wytycznymi. Dzięki włóknom syntetyczny pot skutecznie jest odprowadzany, przez co odparowuje, a nasze ubranie jak i ciało pozostaje suche. Zapewnia to dłuższy okres utrzymania ciepła oraz komfort podczas treningów mniej lub bardziej intensywnych. 

Ubierz się odpowiednio – nie przegrzej się 

Jeśli na zewnątrz panują złe warunki atmosferyczne na pewno pierwsza Twoja myśl, to “muszę cię ciepło ubrać, bo zmarznę”. Jest to złe podejście. Do treningu należy się ubrać odpowiednio i nie zakładać na siebie kilku grubych warstw. Każda aktywność fizyczna pobudza Twoje krążenie, przez co ciało się rozgrzewa. Mimo że na początku możesz czuć lekki chłód, potem minie. Musisz uważać na to, aby przez kilkuwarstwową odzież się nie przegrzać. Przegrzanie jest tak samo złe jak wychłodzenie organizmu i może doprowadzić do niechcianej choroby. Na taki trening powinieneś założyć bieliznę termoaktywną, warstwę docieplającą (np. koszulę) oraz lekką kurtkę do biegania. Pamiętaj jednak, żeby nie ubierać się także zbyt lekko, bo może to doprowadzić do wychłodzenia Twojego ciała. Zadbaj o komfortowy trening z markową odzieżą, którą znajdziesz w Internecie i wybierzesz krój oraz kolor idealny dla siebie np. marka Gildan

Dopasowana do sylwetki odzież na trening jesienią

Aby czuć się komfortowo, na jesienną pogodę powinieneś wybrać dopasowaną i lekką odzież. Elastyczne ubrania wykonane z poliestru zapewnią komfort podczas treningu. Odzież sportową możesz wybrać z jednych z popularniejszych sklepów typu: Adidas, JOMA czy Gildan. Koszulki powinny być dopasowane do sylwetki, aby zatrzymywały ciepło i odprowadzały pot na zewnątrz. 

Jak się ubrać – 3 warstwy drogą do wygodnego treningu 

  • Pierwsza warstwa – zaopatrz się w bieliznę termoaktywną: majtki, dłuższe skarpetki, podkoszulek.
  • Druga warstwa – długie spodnie (dresy), koszulka z krótkim rękawem lub długim 
  • Trzecia warstwa – lekka kurtka, która będzie oddychająca, oraz zabezpieczy Cię przed wiatrem oraz deszczem.

Dawka czyni truciznę, czyli co to jest hiperwitaminoza i jak się objawia?

O tym jak istotne dla poprawnego, zdrowego działania wszystkich układów w organizmie są witaminy słyszymy od dziecka. Temat niedoborów stale gości we wszelkiego typu publikacjach na temat zdrowia – o wiele mniej za to mówi się o nadmiarach! Czy suplementy witaminowe można przedawkować? Czym jest hiperwitaminoza i jak się objawia? Przeczytaj!

Hiperwitaminoza – co to jest?

Dbanie o zdrowie poprzez zdrową dietę i stosowanie preparatów uzupełniających mikroelementy to bez wątpienia dobra rzecz. Niestety, niektóre osoby z obawy przed niedostateczną podażą witamin decydują się na samodzielną, niekonsultowaną z lekarzem suplementację. Efektem jest nic innego jak przedawkowanie witamin, nazywane hiperwitaminozą. 

Hiperwitaminoza dotyczy głównie rozpuszczalnych w tłuszczach witamin A, D, E oraz K. W przeciwieństwie do rozpuszczalnych w wodzie, nie są one wydalane z moczem. Wobec regularnej suplementacji zbyt dużych dawek w organizmie może odłożyć się och po prostu zbyt dużo. Jak hiperwitaminoza daje o sobie znać?

Hiperwitaminoza witaminy D – objawy

Niedobór witaminy D to powszechny problem, aczkolwiek od jakiegoś czasu widuje się niebezpieczny trend w drugą stronę. Niektóre osoby traktują witaminę D jako remedium na dolegliwości zdrowotne i zachęcają do jej suplementacji w kolosalnych ilościach – nie należy słuchać ich porad!

Hiperwitaminoza witaminy D objawia się bólami mięśni i stawów, osłabieniem, zaburzeniami apetytu i problemami trawiennymi. Mimo że ,,słoneczna witamina” kojarzy się nam z poprawą humoru oraz szerokim uśmiechem, jej przedawkowanie wiąże się z ciężkim spadkiem kondycji psychicznej. 

Jako że witamina D reguluje gospodarowanie wapniem, na dłuższą metę hiperwitaminoza prowadzi do problemów między innymi z kośćmi, nerkami i płucami. Nie ryzykuj – zanim zaczniesz suplementować witaminę D wykonaj badania i skonsultuj wyniki z lekarzem.

Hiperwitaminoza witaminy K – objawy

Witamina K, występująca w dwóch postaciach (K1 i K2) odpowiada za prawidłową krzepliwość krwi. Jest magazynowana w wątrobie. 

Suplementację zwykle stosuje się u dzieci, niemających jeszcze w pełni ukształtowanego układu pokarmowego – trzeba z tym uważać, u niemowląt hiperwitaminoza witaminy K powoduje żółtaczkę oraz trwałe uszkodzenie komórek mózgowych. Objawy przedawkowania u dorosłych to zaburzenia pracy wątroby, krzepliwości krwi, bóle w okolicy serca oraz problemy z ciśnieniem – skoki połączone z nadpotliwością.

Hiperwitaminoza witaminy A – objawy

Witamina A uczestniczy między innymi w syntezie tkanek, najczęściej kojarzymy ją zaś jako wsparcie dla wzroku. Muszą na nią uważać kobiety ciężarne, bo retinol (inna nazwa witaminy A) jest szkodliwy dla rozwijającego się dziecka!

Nadmiar magazynowanej w wątrobie witaminy A daje o sobie znać bólami stawów, kości, wypadaniem włosów, pękaniem naskórka i paznokci oraz generalnym brakiem energii. Cierpi także psychika – pod wpływem nadmiaru witaminy A stajemy się nadpobudliwi i przygnębieni. Możliwe jest ostre zatrucie witaminą A – taka sytuacja oznacza drgawki, światłowstręt, wymioty i intensywny ból głowy.

Hiperwitaminoza witaminy E – objawy

ak rozpoznać nadmiar witaminy młodości? Podobnie jak poprzednie hiperwitaminozy, nadmiar witaminy E wiąże się z osłabieniem, bólami mięśni i głowy, rewelacjami żołądkowymi, ponadto można zauważyć utrudnione zasklepianie się ran.

Wymienione hiperwitaminozy nie są jedynymi. Łatwiej bądź trudniej przedawkować możemy w zasadzie każdy suplement, na których temat możesz dowiedzieć się odwiedzając https://sportodzywki.pl. Jeżeli podejrzewasz u siebie problemy z podażą witamin – czy to hiperwitaminozę czy niedobory witamin – niezwłocznie wykonaj badania i skonsultuj wyniki z lekarzem. Nie działaj na własną rękę, bo możesz pogorszyć sytuację!


Jeśli jesteś sportowcem ważne jest aby przestrzegać odpowiedniej diety, a także stosować różnego rodzaju suplementy i odżywki. Dowiedz się kiedy należy stosować białko w swojej diecie – czytaj tutaj: https://sportodzywki.pl/bialko-treningu-dowiedz-sie-je-stosowac/

Chrom – za co odpowiada i skąd go pozyskiwać?

Coraz bardziej interesuje nas zdrowy tryb życia – chętnie sięgamy po różnorodne odżywki i suplementy. Chrom należy do jednych z wielu pierwiastków potrzebnych do prawidłowego funkcjonowania ludzkiego organizmu. Za co dokładnie odpowiada? Skąd go brać i jak może pomóc w odchudzaniu? Dowiedz się wszystkiego co najważniejsze z naszego krótkiego artykułu – czytaj dalej!

(więcej…)

Nadmiar witaminy D – z czym się wiąże?

Niedobór witaminy D należy do najczęściej stwierdzanych niedostatków w naszej strefie geograficznej. W ostatnich latach popularna stała się jej suplementacja w bardzo dużych ilościach. Niektórzy traktują ją wręcz jak lek na wszystkie dolegliwości! Zapomina się, że dawka czyni truciznę – jakie konsekwencje niesie za sobą nadmiar witaminy D w organizmie? Przeczytaj! 

Objawy nadmiaru witaminy D

Jak większość zdrowotnych nieprawidłowości, nadmiar witaminy D początkowo daje o sobie znać dość subtelnie. Po rozpoczęciu suplementacji powinniśmy obserwować reakcję organizmu i zwracać uwagę na kilka sygnałów.

Światełkiem ostrzegawczym powinien być generalny, nieuzasadniony spadek poziomu energii. Osłabienie mięśni, ,,dziwne” trudności przy chodzeniu, problemy z koncentracją – to objawy nadmiaru witaminy D. Brak apetytu połączony z ciągłym pragnieniem a więc i bieganiem do toalety również powinien zaniepokoić. Jeżeli nie zmienialiśmy w diecie ani stylu życia niczego poza wprowadzeniem suplementacji witaminą D, czas skontrolować jej bytność w organizmie!

Długotrwały nadmiar witaminy D a wapń

Witamina D uczestniczy w procesie przyswajania wapnia – jej niedobór zakłóca prawidłowe gospodarowanie tym pierwiastkiem, ale i przedawkowanie przynosi zgubne konsekwencje. Zbyt dużo witaminy D wiąże się z hiperkalcemią – zbyt dużą ilością wapnia w krwioobiegu. Hiperkalcemia przejawia się metalicznym posmakiem w ustach, bólami głowy, lękami i irytacją, ciągłym pragnieniem czy brakiem energii. Kolejny skutek to dolegliwości trawienne jak rozwolnienia oraz niedostateczny apetyt. Więcej informacji o witaminie D znajdziesz na https://sportodzywki.pl/witamina-d-powinienes-o-niej-wiedziec.

Wapń może także połączyć się z fosforem, tworząc w nerkach złogi. Zaniepokoić powinien nas ból w okolicy nerek. Niezweryfikowanie objawu i długodystansowe ,,zapchanie” tych organów złogami może prowadzić do trwałej niewydolności. Radzenie sobie z kamieniami nerkowymi nie należy do przyjemnych procesów – starajmy się za wszelką cenę go uniknąć! Obciążenie nerek nadmiarem wapnia wiąże się także ze skłonnością do odwadniania organizmu poprzez produkowanie i wydalanie rozcieńczonego moczu

Na nadmiarze wapnia cierpi też układ krążenia – podobnie chodzi tutaj o złogi, tym razem odkładające się w naczyniach krwionośnych. Skutek? Bóle w klatce piersiowej, zakłócenie regularności pracy serca oraz nadciśnienie. Efektem jest przewlekłe wyczerpanie organizmu połączone z zawrotami głowy. Taki stan rozciągający się na długi okres może zaowocować poważną chorobą a nawet zawałem!

Jakich jeszcze problemów może nam przysporzyć nadmiar witaminy D i bezpośrednio z nią związana hiperkalcemia? Zapalenie trzustki i uszkodzenie płuc i kości są tak poważnymi dolegliwościami jak na to brzmią. Nadmierna suplementacja witaminy D na dłuższa metę upośledzi nasz organizm na wielu płaszczyznach!

Witamina D – przeciwwskazania do suplementacji 

Z suplementowania witaminy D powinny zrezygnować osoby mające problemy z nerkami, wątrobą czy nadczynnością tarczycy. Nie powinny na własną rękę sięgać po nią także zmagający się z chorobami płuc oraz pacjenci onkologiczni. Preparaty suplementacyjne z witaminą D nie wchodzą w grę u osób uczulonych na któryś z ich składników, trzeba także pamiętać o możliwych niepożądanych interakcjach z innymi przyjmowanymi suplementami i lekarstwami. Mając problemy zdrowotne generalnie powinniśmy konsultować wszystkie dietetyczne i farmaceutyczne zmiany z lekarzem prowadzącym – gdy chodzi o zdrowie, nie ma miejsca na żadne eksperymenty!

Suplementowanie witaminy D, o którym przeczytasz na https://sportodzywki.pl, jest bardzo dobrym pomysłem, ale jak zawsze w kwestii preparatów farmaceutycznych i samodzielnego wspierania organizmu trzeba uważać, by nie przesadzić. Przesada nie jest dobra nawet gdy chodzi o najzdrowsze rzeczy, bo, jak wspomnieliśmy na samym początku, to dawka czyni truciznę!

Chcesz wiedzieć jaką rolę w ludzkim organizmie pełnią inne witaminy? Niezbędną wiedzę zyskasz czytając artykuł na https://www.puffa.pl/2021/07/05/witaminy-w-ludzkim-organizmie-jaka-role-pelnia-poszczegolne-rodzaje/!

Kobieta zestresowana – jakie suplementy pomogą Ci w codziennym życiu?

Życie w biegu, natłok obowiązków, problemy w pracy i rodzinie – która z nas tego nie zna? Niestety, codzienność nierzadko serwuje nam przykre doświadczenia nie pytając czy mamy siłę na ich zniesienie. Nadmierna ekspozycja na stres nie tylko grozi wszystkim, ale na wielu etapach życia jest wręcz niemożliwa do uniknięcia. Z pomocą przychodzi Matka Natura – jakie suplementy na stres najlepiej pomagają nam sobie z nim radzić?

Ashwagandha – dla kogo?

Jeśli chcemy wiedzieć jakie suplementy na stres, działają skutecznie, przyjrzyjmy się bliżej tak zwanym adaptogenom. To rośliny, które dzięki swoim właściwościom pomagają nam – jak nazwa wskazuje – zaadaptować się. Do czego? Do środowiska pełnego nerwów i stresu!

Ashwagandha – witania ospała, zwana też żeń-szeniem indyjskim – od tysiącleci znajduje zastosowanie w ,,sztuce życia” – ajurwedzie, czyli najstarszym rodzaju medycyny wywodzącym się z Indii.

Stosowanie ashwagandhy, jest szczególnie wskazane właśnie dla osób zestresowanych. Nie tylko zwiększa poziom energii, wspomaga wątrobę i układ odpornościowy – roślina ta posiada imponujące właściwości relaksacyjne. Stosowanie ashwagandhy pozwala raz na zawsze zapomnieć o bezsenności, tak często spowodowanej natrętnymi myślami o problemach. 

Jakby tego nie wystarczyło, stosowanie ashwagandhy zwalcza wolne rodniki, gdyż należy ona do antyoksydantów (przeciwutleniaczy). Co to są wolne rodniki? Szkodliwe związki chemiczne biorące się z tlenu – im bardziej jesteśmy zestresowane, tym większe ich wydzielanie. Wolne rodniki atakują ,,dobre komórki” przyspieszając procesy starzenia. Mniejszy stres to dłuższa młodość, a która z nas jej nie pragnie?

Bacopa monnieri – jak działa bakopa drobnolistna?

Podobnie jak ashwagandha, bakopa drobnolistna należy do adaptogenów wykorzystywanych od niepamięci w medycynie ajurwedyjskiej. Redukuje poziom kortyzolu – hormonu stresu, wpływającego między innymi na łatwość odkładania tkanki tłuszczowej. Stymuluje za to wytwarzanie hormonów szczęścia, jak serotonina i dopamina.

Bakopa usprawnia krążenie krwi w mózgu, co zapobiega niedotlenieniu tego organu i związanemu z nim obumieraniu komórek. Do jej najcenniejszych właściwości należy więc zauważalna poprawa funkcji poznawczych oraz pamięci długo- i krótkotrwałej. Ze względu na to, bacopa monnieri jest coraz częściej stosowana w suplementach dla osób starszych, aczkolwiek tak samo przyda się nam – zestresowanym kobietom.

Żyjąc w biegu musimy stale o czymś pamiętać – czy to w pracy, czy w domu, często mamy wrażenie, że wszystko jest na naszej głowie. Poprawa pamięci, koncentracji i zdolności do uczenia się nowych rzeczy to walory bakopy, wokół których nie można przejść obojętnie. Spożywając Bacope monnieri doskonale wiemy jakie suplementy na stres pomagają najlepiej!

Jakie suplementy na stres? – jabłczan magnezu nie tylko dla sportowców!

Jabłczan magnezu jest uznawany za jedną z najlepszych form suplementacji tego pierwiastka – to za sprawą niezwykle dobrej przyswajalności. Na rynku dostępne są rozmaite suplementy magnezowe – niestety, producenci nie zawsze dbają o jakość swoich preparatów. By mieć gwarancję wysokiej wartości biologicznej a więc i przyswajalności suplementowanego magnezu należy stawiać na sprawdzone marki i sklepy.

Jabłczan magnezu to preparat popularny głównie jako wsparcie dla osób aktywnych fizycznie, co w żadnym razie nie oznacza, że nie przyda się w codziennym życiu w zasadzie każdej z nas. Jabłczan słynie z poprawiania wydajności pracy mięśni, a przecież dobra kondycja fizyczna jest niezbędna do intensywnego życia. 

Jabłczan magnezu pomaga nam pozostać w świetnej kondycji psychicznej, wspomaga układ nerwowy – przyjmując go zauważymy poprawę koncentracji – a poza tym niweluje uczucie zmęczenia. Suplementacja jabłczanu jest dobrą alternatywą dla hektolitrów kawy wypijanej dla lepszej wydajności – organizm szybko podziękuje nam za zdecydowanie się na ten preparat. Należy także pamiętać, że magnez odpowiada za prawidłową pracę ciała w wielu aspektach –  między innymi chroni nerki i zapobiega osteoporozie.

Jakie suplementy na stres – oczywiście witamina D

Przewlekłe wystawienie na stres to jeden z czołowych powodów rozwoju depresji. Stany depresyjne, a wreszcie sama choroba nie pozostają bez związku z poziomem mikroskładników w organizmie. Witamina D, naturalnie pozyskiwana z promieni słonecznych odpowiada między innymi za szeroko pojętą kondycję psychiczną, a na naszej szerokości geograficznej jej niedobór jest wręcz powszechny. Suplementowanie witaminy D na stres to bardzo dobry pomysł, który zresztą warto wdrożyć niezależnie od intensywności trybu życia. 

Jeśli chodzi o samo leczenie depresji, oczywiście suplement z witaminą D nie załatwi sprawy za psychoterapeutę ani nie odczujemy po nim tak imponującej poprawy jak dzięki dobrze dobranym lekom psychotropowym. Witaminami nie da się wyleczyć tej strasznej choroby. Niemniej, dbanie o jej prawidłową podaż, szczególnie gdy okoliczności życiowe nie ułatwiają nam pozostania w dobrym stanie emocjonalnym jest na wagę złota – zawsze lepiej zapobiegać niż leczyć.

Pamiętajmy, że suplementy nie są remedium na stres. Stanowią bardzo dużą pomoc, ale kluczem do wyjścia cało ze starcia z codziennością jest o wiele szerzej pojęte dbanie o siebie, zarówno w kwestii psychiki jak i kondycji fizycznej! Kilka ważnych rad które pomogą Ci w codziennym radzeniu sobie z emocjami przeczytasz na Lubię – sprawdź artykuł tutaj: https://lubie.com.pl/jak-radzic-sobie-z-emocjami/.

Plecaki szkolne – jak o nie dbać, by zachowały swoją jakość oraz wygląd?

Nie da się ukryć, że plecaki szkolne dla dzieci nie należą do najtańszych elementów wyprawki uczniowskiej. Niejednokrotnie za wysokiej jakości model trzeba przecież zapłacić nawet kilkaset złotych. Nic zatem dziwnego, że każdy rodzic chce, by taki pakunek towarzyszył pociesze przynajmniej kilka kolejnych lat. Aby tak się stało, należy jednak odpowiednio dbać o tornister. Jak zatem podejść do pielęgnacji szkolnego plecaka? O czym należy pamiętać? Jak prać plecak i jakich błędów nie popełniać? Sprawdź!

Krok nr 1: przechowywanie plecaka

Jak prać plecak szkolny? Dla własnych korzyści – jak najrzadziej, warto więc uwazać przy przechowywaniu torby! Aby szkolny pakunek zachował swój wygląd oraz jakość, należy odpowiednio podejść do jego pielęgnacji. Nawet najwyższej jakości ​plecaki Coolpack (przejrzyj je tutaj: https://plecaki.com.pl/pl/c/Plecaki-Coolpack/155 ) czy Paso zniszczą się, gdy zapomnimy o kilku ważnych elementach. Przede wszystkim musimy wiedzieć, że dbanie o taki element szkolnej wyprawki, należy zacząć od jego przechowywania – dzięki temu nie będziemy musieli ciągle utrwalać sobie jak wyczyścić plecak. Pamiętajmy, by dziecko wracające ze szkoły, nie rzucało swojego plecaka w jakiś kąt. Najlepiej zawiesić go np. na haczyku. Zanim to jednak zrobimy, dokładnie opróżnijmy go ze wszelkich książek czy zeszytów. Podczas dłuższej przerwy od szkolnych obowiązków, np. w okresie ferii czy wakacji, cały pakunek możemy wypchać starymi gazetami. Dzięki temu tornister zachowa swój pierwotny kształt.

Krok nr 2: jak wyczyścić plecak? Czyszczenie małych plam

Jeśli zależy nam na trwałości rzeczy, w tym plecaka szkolnego naszego dziecka, warto pamiętać, że w przypadku większości plam liczy się czas. Jak prać plecak zanim plama wsiąknie? Gdy tylko zauważymy jakieś zabrudzenie, od razu chwyćmy za miękką ściereczkę oraz wodę z dodatkiem mydła. Delikatnymi ruchami, bez silnego tarcia, postarajmy się usunąć całą plamę. Dzięki temu istnieje mniejsze ryzyko, że ta przedostanie się do głębszych warstw materiału i zostanie na tornistrze naszego dziecka już na zawsze. Kontrolujmy zatem od czasu do czasu, czy plecak szkolny pociechy nie jest nigdzie przybrudzony. Plecaki najwyższej jakości, a więc i łatwe w czyszczeniu znajdziesz tutaj: https://plecaki.com.pl.

Krok nr 3: czas na kąpiel, czyli jak prać plecak?

Czy plecak szkolny można prać w pralce? Raz na około dwa miesiące warto również kompleksowo wyprać cały plecak naszego dziecka. Nie możemy jednak wrzucić go do pralki. Wszystko powinniśmy bowiem robić ręcznie. A więc jak prać plecak?Najlepiej zatem namoczyć tornister w wodzie z dodatkiem małej ilości proszku do prania. Pamiętajmy jednak, że taka mikstura nie może być gorąca. Ciepło sprawi bowiem, że plecak straci swoje barwy. 40 stopni będzie temperaturą optymalną. Po kilku minutach moczenia sprawdźmy, gdzie znajdują się większe plamy i postarajmy się je usunąć w taki sam sposób, jak opisywaliśmy w kroku nr 2.

Krok nr 4: jak prać plecak – suszenie plecaka

Skoro już wiesz jak wyczyścić plecak! Jeśli został wyprany,możemy przystąpić do suszenia. Do tej czynności również musimy się jednak odpowiednio przygotować. Jak? Przede wszystkim znajdźmy wieszak, na którym będzie mógł swobodnie wisieć tornister. Do tego pamiętajmy, by nigdy nie suszyć pakunku w pełnym słońcu. Oczywiście świeże powietrze jest wskazane, jednak promienie mogą sprawić, że plecak straci swoje barwy. Zanim schowamy tornister do szafy, upewnijmy się również, że ten jest całkowicie suchy. W innym wypadku może stać się siedliskiem grzybów, pleśni oraz bakterii.

Krok nr 5: wyuczenie u dziecka postawy dbania o swoje rzeczy

Szkolny plecak nie będzie służył naszemu dziecku przez długi czas, jeśli nie nauczymy pociechy dbania o swoje rzeczy. Musimy cały czas powtarzać jej, że po powrocie z lekcji tornister należy rozpakować i powiesić w odpowiednim miejscu. Do tego uczulajmy dziecko, by np. podczas przerw nie rzucało plecaka byle gdzie, żeby nie przypominać sobie ciągle jak prać plecak. Poza tym, takie działanie niestety bardzo niszczy materiał i może spowodować jego przetarcie.

Fajny plecak już jest? Czas na piórnik! Z artykułem na Dzieci Świat wybierzesz go bezbłędnie. Kliknij tutaj: https://dzieciswiat.pl/jaki-piornik-dla-pierwszoklasisty-bedzie-najlepszy!

Legalne wspomagacze dla sportowców według WADA – bezpieczne i przydatne

Legalne wspomagacze dla sportowców takie jak keratyna do ćwiczeń w żadnym wypadku nie powinny być mylone ze sterydami anabolicznymi. Te i wymienione w artykule substancje nie mają ze sobą nic wspólnego. Australijski Instytut Sportu wyróżnia 4 grupy środków dedykowanych aktywnie żyjącym. Jakie? Dowiedz się z naszego artykułu!

Grupa A – środki rekomendowane

W grupie A znajduje się to, co powszechnie stosujemy na co dzień. Należy do niej odżywka białkowa na bazie serwatki czyli nic innego jak WPC. Koncentraty białkowe na bazie serwatki, a także izolaty i hydrolizaty z powodzeniem stosujemy na co dzień. W tej grupie stoją tuż obok płynnych zamienników posiłków. Są to szeroko rozumiane koktajle będące zdrowymi fit-bombami. Batony energetyczne dla sportowców bogate w białko także znajdują się na tej liście. Podobnie elektrolity i żele energetyczne dawkowane przed i w trakcie treningu, często bogate w kofeinę. Sama kofeina też plasuje się w grupie A. Dalej na liście znajdziemy suplementy popularnych witamin i mikroskładników. Kompleksy witaminowe, żelazo, ułatwiające trawienie probiotyki – wszystko co znamy i lubimy. WADA nie ma nic przeciwko – suplementy dla sportowców tego rodzaju nie wzbudzają jej podejrzeń.

Pamiętajmy, że substancje tego rodzaju mimo że nie są szkodliwe, a nawet stanowią dużą pomoc, muszą być przyjmowane z głową. O tym jak stosować odżywki białkowe przeczytasz na https://sportodzywki.pl/odzywka-bialkowa-kiedy-i-jaka-stosowac. Suplementację trzeba dopasować do siebie. Pochłanianie kompleksów witaminowych nie mając niedoborów może się skończyć hiperwitaminozą, a to nic zdrowego. Podobnie przebiałczenie – odżywka białkowa dla sportowców stosowana pomimo adekwatnej podaży w diecie tylko obciąży nerki, zamiast poprawić przyrost masy mięśniowej.

Grupa B – czasami przydatne

Do grupy B należą substancje legalne, aczkolwiek potrzebne rzadziej niż te z grupy A. Należą do nich na przykład szeroko stosowane spalacze tłuszczu o zróżnicowanej skuteczności. Także kurkumina, kolagen, DHA czy L-karnityna według WADA mogą się przydać, ale wcale nie muszą. Nie wszystkie z nich mają w pełni potwierdzoną skuteczność, więc inwestujemy w te legalne wspomagacze dla sportowców niejako na własną odpowiedzialność.

Grupa C – tak, ale…

Legalne wspomagacze dla sportowców należące do grupy C to dwa typy środków. Pierwsza – substancje z grupy A i B stosowane niezgodnie z ich przeznaczeniem. Druga – suplementy, których działanie nie zostało poparte na tyle kompleksowymi badaniami, by WADA podpisało się pod ich rekomendacjami. Czym w praktyce te suplementy dla sportowców różnią się od grupy B? Protokołem zastosowanym przy klasyfikacji.

Legalne suplementy diety dla sportowców mogą w tym wypadku (oraz w wypadku grupy B) albo nam pomóc, albo w tylko pochłonąć pieniądze. Z pieniędzmi odjadą w stronę zachodzącego słońca, a my bezskutecznie będziemy czekali na spektakularne efekty. Czy warto? Cóż…

Grupa D – substancje niebezpieczne

Na pewno natomiast nie warto zaczynać przygody z substancjami z grupy D. Efedryna, strychnina, siara (mleko matki ,,dopingujące” wzrost) i wiele innych zostały sklasyfikowane jako niebezpieczne z racji przeciwdziałania dopingowi. Należy zaznaczyć, że nie są to tylko substancje dopingujące, ale także te, w których ryzyko zanieczyszczenia nimi jest bardzo duże. Na przykład buzdyganek naziemny – zyskujący na popularności jako booster testosteronu znajduje się w grupie D tylko z racji ryzyka, że zostanie do niego domieszane coś, czego byśmy nie chcieli.

Czy suplementacja w sporcie jest konieczna? Nie, ale dobrze dobrana do indywidualnych potrzeb okazuje się na dłuższą metę bardzo przydatna. Nie należy zapominać, że podstawą zdrowego, aktywnego życia jest codzienna dieta. Dbanie o podaż mikro i makroskładników to klucz do najlepszych wyników w życiu!

Naturalne suplementy diety na potencję – jakie i dla kogo?

Problemy z potencją dotyczą wielu mężczyzn i to nie tylko tych w bardziej zaawansowanym wieku. Niestety, wciąż są one uznawane za wstydliwą dolegliwość do której ,,lepiej się nie przyznawać” – dotknięci nią niejednokrotnie zarzucają więc myśl o odwiedzeniu urologa czy androloga. Niepotrzebnie – to taki medyczny problem jak każdy inny! Poza radami lekarza, aby poprawić swoją sprawność seksualną warto dać szansę naturalnej suplementacji. Jakie suplementy na potencję skutecznie wspierają męską siłę? Sprawdź, jeśli jesteś zainteresowany!

(więcej…)

Jak ułożyć plan treningowy?

Odpowiedni plan treningowy może skutecznie przyspieszyć drogę do wymarzonej sylwetki. Planując swoje treningi musimy jasno wyznaczyć cel, którym jest masa lub redukcja. Następnie musimy wybrać czy będziemy ćwiczyć w domu, czy na siłowni. Warto także uwzględnić czas, który możemy poświęcić na treningi. Od tego będzie zależeć to, jaką metodę treningu wybierzemy.

Jak ułożyć plan treningowy?

Plan treningowy na masę możemy ułożyć na dwa sposoby. Pierwszych z nich jest ćwiczenie całego ciała. Taki trening możemy wykonywać 3-4 razy w tygodniu. Dotyczy to zarówno treningów na siłowni, jak i w domu. Drugim sposobem są treningi split. Polega to na tym, że w czasie jednej sesji ćwiczymy jedną, dwie lub maksymalnie trzy grupy mięśniowe. Trening tego typu jest polecany dla osób z przynajmniej półrocznym stażem. Ta metoda pozwala nam ćwiczyć nawet codziennie, gdyż każdego dnia angażujemy inne partie mięśniowe. Oczywiście musimy dobrze wszystko zaplanować. Ćwiczone grupy mięśniowe powinny mieć 48-72 godzin przerwy. W tym czasie możemy trenować inne partie ciała. Trening split nie jest polecany początkującym, gdyż nadmiernie obciąża poszczególne partie mięśniowe. Z tego względu nie powinny wykonywać np. tylko ćwiczenia wzmacniające mięśnie brzucha. Z kolei dla osób doświadczonych wpłynie to na wzrost siły i przyrost masy mięśniowej. Trening na masę możemy wykonywać w domu, bądź na siłowni. Jednak trening split lepiej wykonać na siłowni, gdzie mamy do dyspozycji wiele sprzętu, który pomoże nam w izolowaniu poszczególnych grup mięśniowych.

Trening na redukcję różni się od tego na masę. Przede wszystkim tutaj warto wykonywać ćwiczenia wielostawowe. W czasie treningu powinniśmy się skupić na tym, żeby wykonać jak największą ilość powtórzeń. Wpłynie to na większe spalanie tkanki tłuszczowej, a także na poprawę wytrzymałości. Trening siłowy możemy wykonywać 3-4 razy w tygodniu. Na redukcji dobrze sprawdzi się trening obwodowy. Polega to na tym, że na jednym treningu wykonujemy 8-12 różnych ćwiczeń. Każde z nich wykonujemy przez minutę. W tym czasie staramy się wykonać jak najwięcej powtórzeń. Między poszczególnymi ćwiczeniami staramy się jak najkrócej odpoczywać, np. 15 sekund. Po wykonaniu jednej serii możemy odpocząć 2 minuty. Na początku możemy zacząć od 3-4 serii na jednym treningu. Trening ten nie tylko wzmacnia nasze mięśnie, ale również podkręca metabolizm. Oprócz tego w dni nietreningowe warto wykonywać cardio lub bieg interwałowy. Ćwiczenia te będą pomocne w spalaniu tkanki tłuszczowej. Cardio polega na wykonywaniu danej aktywności w umiarkowanym tempie przez dłuższy czas. Z kolej interwały to przeplatanie ćwiczeń o dużej intensywności z umiarkowaną. Dla przykładu przez minutę możemy biec w szybszym tempie, po czym 30 sekund truchtamy.

Dieta a trening

W procesie kształtowania sylwetki ważną rolę odgrywa dieta. To co spożywamy w ciągu dnia wpływa na funkcjonowanie całego organizmu. Najważniejsza jest odpowiednia ilość spożywanych kalorii. Na początku musimy obliczyć nasze zapotrzebowanie kaloryczne. Następnie od otrzymanej wartości dodajemy około 200 kcal, jeśli jesteśmy na masie. Z kolei na redukcji deficyt powinien wynosić około 20-30%. Niezależnie od naszego celu treningowego powinniśmy zwrócić uwagę na odpowiednią ilość białka w diecie. Zapotrzebowanie na białko wynosi 2-2,5 g na każdy kilogram masy ciała. W przypadku kobiet będzie to 1,6-2,2 g tego makroskładnika. Przed ćwiczeniami możemy zjeść coś lekkiego, co z pewnością doda nam siły. Posiłek potreningowy powinniśmy spożyć w ciągu dwóch godzin po zakończonym wysiłku. Bezpośrednio po treningu możemy wypić odżywkę białkową, co wpłynie na lepszą regenerację.

Trenujesz siłowo? Sprawdź również nasze wskazówki dotyczące treningu na łydki!
http://www.ema-fit.pl/2021/02/17/trening-na-lydki-3-kroki-do-szybszych-efektow/

Kuchnia japońska – nie tylko sushi!

Mimo stale wzrastającej popularności smaków z Kraju Kwitnącej Wiśni, do potraw kojarzonych z nim w pierwszej kolejności niezmiennie należy sushi i ramen. Kuchnia japońska należy w rzeczywistości do gęsto naszpikowanych wyjątkowymi smakami i wartych poznania od mniej popularnej strony. Umożliwia to coraz więcej lokali gastronomicznych – warto zwrócić uwagę na japońskie knajpki, które mijamy po drodze do pracy, bo mogą się w nich skrywać prawdziwe perełki. W tym artykule znajdziesz kilka propozycji potraw, od których świadomie rozpoczniesz swoją przygodę z autentyczną kuchnią japońską – znajdź je w swoim mieście lub przygotuj samodzielnie!

Okonomiyaki – kapuściany zawrót głowy

Czasami bywa nazywane ,,japońską pizzą”, chociaż bardziej pasowałoby porównanie do omletów i naleśników. Nie jest to konkretna potrawa, a typ dania – jego podstawę stanowi smażony na blasze placek, którego głównym składnikiem jest mąka i biała kapusta. Tutaj kończą się punkty wspólne, bo do przygotowanego placka można dodać w zasadzie wszystko – od krewetek i tuńczyka, po ser pleśniowy i keczup. Wyróżniamy dwa typy okonomiyaki – Hiroshima, gdzie wszystkie dodatki wrzuca się do ciasta i zapieka, oraz Kansai – składniki kładziemy na wierzch, tak jak na włoskim przysmaku. Ciasto do pizzy na bazie kapusty – brzmi ciekawie, prawda?

okonomiyaki hiroshima style

Okonomiyaki w stylu Hiroshima, źródło: https://cookpad.com/us/recipes/7943059-hiroshima-style-okonomiyaki-basic

Onigiri – ryżowa kanapka

To kolejny typ potrawy, który można jeść wielokrotnie i wciąż być zaskakiwanym. Trójkątne przekąski owinięte glonami nori składają się z kleistego ryżu – takiego samego jak do sushi – i wytrawnego nadzienia. Do najczęściej spotykanych farszy należą marynowane morele, rozmaite rybne wariacje, mięso oraz owoce morza, ale ograniczenia w tej kwestii w zasadzie nie występują – nada się wszystko co smakowo harmonizuje ze słonym ryżem.

Takie kanapki przygotowują japońskie mamy dla swoich dzieci, japońskie żony dla swoich mężów, a w większych polskich miastach odnajdziecie je w zaskakująco niskich cenach. Nie jest to duży, sycący posiłek, ale coś w sam raz na mały głód.

kanapki onigiri kuchnia japońska

Onigiri może być owijane glonami w różny sposób, źródło: https://okonomikitchen.com/vegan-onigiri-japanese-rice-ball-recipe/


Tempura – na niedzielny obiad

Zamiast tradycyjnego schabowego w panierce, rozważcie spróbowanie spopularyzowanych w Polsce krewetek lub kurczaka w tempurze. Tempura to właśnie danie bazujące na cieście-panierce, otaczającym owoce morza, mięso i warzywa. Bardzo łatwo samodzielnie przygotować potrawę w tym stylu – ciasto do tempury składa się wyłącznie z mąki, jajka i wody – kucharze prześcigają się jednak w wymyślaniu interesujących kompozycji smakowych. Danie smaży się na głębokim tłuszczu przez około pięć minut i podaje z ryżem oraz ulubionymi sosami. 

Tempura przywędrowała do Japonii z… Portugalii! Została tam sprowadzona przez szesnastowiecznych jezuitów-misjonarzy. Sama nazwa pochodzi od łacińskiego tempora oznaczającego ,,czas” i nawiązuje do ,,czasu postnego”, w którym nie wolno spożywać mięsa. Ma to dużo sensu – smażonym potrawom ciężko odmówić bycia bardzo sycącymi, nawet jeśli chodzi o smażone warzywa.

krewetki w tempurze kuchnia japońska

Klasyczne krewetki w tempurze, źródło: https://www.thespruceeats.com/basic-tempura-for-fish-and-seafood-1300531

Mochi – coś na deser!

Mochi to gumowate ciasteczka z mąki ryżowej, najczęściej obficie nadziane truskawkami (nazywane wtedy daifuku) albo słodką pastą z czerwonej fasoli. Częściej występują w słonej wersji, ale jeśli tylko będziecie mieć okazję, posmakujcie ich deserowego wariantu. Nie należy on do najłatwiejszych w konsumpcji ze względu na swoją absurdalną rozciągliwość – uważajcie przy delektowaniu się tym smakołykiem, bo może być naprawdę trudny do połknięcia. Czego się nie robi, by posmakować słodziutkiego wypełnienia! 

Mochi na słodko to potrawa głęboko zakorzeniona w tradycji Kraju Kwitnącej Wiśni, symbolizująca ciąg pokoleń, a elastyczność ciasta ryżowego traktowana jest jako symbol długiego życia. Japończykom ciastka te kojarzą się głównie ze świętowaniem Nowego Roku – mochi ozdabiają domy aż do 11 stycznia, by w ten dzień, całkowicie stwardniałe, zostać rozbite przez rodzinę. Używa się do tego młotka lub pięści, a rozbicie ciastka oczywiście ma przynieść szczęście.

kolorowe ciastka mochi

Mochi występują w różnych wariantach kolorystycznych, źródło:https://www.mymochi.com/blog/different-types-mochi/


Zupa miso – idealna na zimne dni

Zupa miso uchodzi za jedno z najzdrowszych dań na naszym globie – słyszy się, że misoshiru to klucz do długowieczności oraz wiecznie młodego wyglądu, cechującego panie z Kraju Kwitnącej Wiśni! To danie ląduje na japońskich stołach bardzo często, a jeść ją można w ramach dowolnego posiłku.

Smak misoshiru jest bardzo skoncentrowany, mięsny, na tyle intensywny, że dodatkowe doprawianie z reguły jest niepotrzebne. Najważniejszym składnikiem jest pasta miso robiona z – nie zabrzmi to zbyt apetycznie – sfermentowanej soi. Soja połączona z innymi składnikami fermentuje nawet dwa lata! Kultury bakterii które wykształcają się w tym procesie korzystnie wpływają na ludzki organizm, a tłusty, rybny bulion dashi doskonale rozgrzeje największego zmarzlucha. Dodanie do zupy tofu, ryb, mięsa lub owoców morza zapewnia sytość na długie godziny.

miso z tofu kuchnia japońska

Zupa miso z dodatkiem tofu, źródło: https://www.japancentre.com/ja/pages/63-miso-soup

Yakitori – przysmak mięsożercy

Pierwsze ślady podobnego dania historycy odnaleźli jeszcze we wczesnym średniowieczu. Dziś jest to jeden z najpopularniejszych przysmaków sprzedawanych na japońskich ulicach, chętnie konsumowanych również podczas festynów i towarzyskich spotkań zakrapianych alkoholem.

Grillowany szaszłyk z mięsa drobiowego nie brzmi zbyt imponująco – nic bardziej mylnego! Tym co odróżnia japoński wariant od przekąski, której mamy dosyć po każdym sezonie grillowym, jest wykorzystanie różnych części kurczaka. Bardzo różnych – na patyku znajdzie się wątróbka, tłusta skóra, serca a nawet… chrząstki! Wszelkie jadalne części kurczaka przeplatane są warzywami, lub zmielone i uformowane w pulpety uzupełnione jajkiem. Zależnie od użytego mięsa, szaszłyki można doprawić sosem tare, bazującym na karmelizowanym cukrze i maksymalnie zredukowanym sosie sojowym, albo samodzielnie skomponowaną mieszanką przypraw. Yakitori przygotowane przez znającego się na rzeczy kucharza zrobi wrażenie nawet na najbardziej doświadczonym miłośniku drobiu.

szaszłyki yakitori kuchnia japońska

źródło: http://www.flip-guide.com/blogs/all-the-different-types-of-yakitori-you-can-get/

Makaronowe wariacje

Nie sposób  zwięźle ująć tematyki japońskiego makaronu. Jeśli zapamiętanie czym sie różni pappardele, tagiatelle, fusili i penne kiedykolwiek sprawiało Wam trudność, nie mamy dobrych wieści. Japońskich makaronów jest od groma, a mimo różnic w składzie i właściwościach, na pierwszy rzut oka wyglądają bardzo podobnie – przyjmują formę różnej grubości nitek i pasków.. Do najpopularniejszych należą dobrze znany w Polsce ramen, udon – bardzo gruby i soba – gryczany. Warto zainteresować się makaronami japońskimi – mogą one być świetnym urozmaiceniem samodzielnie przygotowywanych dań. Co powiecie na sobę alla carbonara lub udon po bolońsku? 

makaron soba z sosem carbonara

Soba z sosem carbonara, źródło: https://www.reddit.com/r/FoodPorn/comments/inupaf/homemade_soba_carbonara/

Japońska tradycja kulinarna oferuje o wiele więcej niż sushi – najlepiej poznać ją angażując do tego swoje kubki smakowe. Rozmaite przysmaki z Kraju Kwitnącej Wiśni coraz łatwiej znaleźć w konceptach gastronomicznych, lub przygotować samemu, używając składników zakupionych w internetowych sklepach. Kuchnia japońska jest nie tylko smaczna, ale też zdrowa, urozmaicona i podatna na modyfikacje – z pewnością warto korzystać z dostępu do poszczególnych propozycji. Na wyciągnięcie ręki czeka nas ekscytująca, kulinarna przygoda!

infografika kuchnia japońska